Wieliszew i obowiązek należytej staranności
zdjęcie: prawa do publikacji
Czy architekt kontrowersyjnej inwestycji w Wieliszewie dochował obowiązku należytej staranności?
W Wieliszewie powstał budynek, który formalnie został zatwierdzony jako dom jednorodzinny, jednak jego gabaryty, układ funkcjonalny oraz standard wykończenia wyraźnie sugerują przeznaczenie na lokale wielorodzinne. Lokalna społeczność i media mówią o skandalu: mieszkańcy czują się oszukani, a samorządowcy bezradni wobec formalnych pozorów legalności inwestycji.
Rola architekta: formalna i etyczna
Architekt, projektując i podpisując projekt budowlany, ma obowiązek działać zgodnie z przepisami prawa oraz zasadami etyki zawodowej. Obowiązuje go „należyta staranność”, która oznacza nie tylko techniczną poprawność projektu, ale również uczciwe i rzetelne przedstawienie zamierzenia inwestycyjnego.
W przypadku tej inwestycji warto zadać następujące pytania:
- Czy projekt rzeczywiście przedstawiał budynek jednorodzinny, zgodny z lokalnymi przepisami? Budynek jednorodzinny ma określoną definicję w prawie budowlanym: to obiekt przeznaczony do zamieszkania przez jedną rodzinę, ewentualnie z wydzieleniem nie więcej niż dwóch lokali mieszkalnych. Jeśli projekt zawierał większą liczbę lokali, ukrytych pod fasadą jednorodzinnego domu, może to wskazywać na świadome obchodzenie przepisów.
- Czy architekt znał rzeczywisty cel inwestora (np. komercyjne wynajmowanie lokali lub sprzedaż jako mieszkania)? Architekt ma obowiązek zapoznać się z zamierzeniem inwestora i odmówić współpracy, jeśli projekt jest próbą obejścia przepisów. W przeciwnym razie ponosi współodpowiedzialność za nieuczciwe działania.
- Czy projekt został wykonany zgodnie z miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego lub decyzją o warunkach zabudowy? Wieliszew posiada MPZP w wielu obszarach. Jeżeli plan przewiduje zabudowę jednorodzinną, a powstaje w praktyce budynek wielolokalowy, to oznacza to naruszenie ustaleń planu. I architekt powinien to wiedzieć.
- Czy projekt architektoniczny miał charakter jednoznacznie wielorodzinny, ale został „ukryty” formalnie jako jednorodzinny, by uzyskać pozwolenie? Taka praktyka jest nieetyczna i może być uznana za wprowadzenie w błąd organu administracji.
Czy architekt złamał prawo?
Formalnie, jeśli dokumentacja została zatwierdzona przez urząd i pozwolenie na budowę zostało wydane, architekt może twierdzić, że działał zgodnie z przepisami. Jednak:
- Jeśli projekt miał charakter wielorodzinny pod względem rozwiązań funkcjonalnych (ilość łazienek, kuchni, oddzielnych wejść), a został zgłoszony jako jednorodzinny, to można mówić o rażącym naruszeniu należytej staranności.
- Jeśli architekt wiedział o zamiarze przekształcenia budynku w wielolokalowy, a mimo to firmował projekt jako jednorodzinny, to naruszył kodeks etyki zawodowej oraz mógł wprowadzić w błąd urząd.
Konsekwencje zawodowe i społeczne
- Izba Architektów RP może wszcząć postępowanie dyscyplinarne, jeśli zostanie zgłoszona skarga i istnieją podstawy do twierdzenia, że architekt naruszył etykę zawodową.
- Urząd Gminy lub Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego mogą podjąć kontrolę i (w skrajnych przypadkach) cofnąć pozwolenie lub nałożyć nakaz dostosowania budynku do zgodnego z prawem przeznaczenia.
- Społeczność lokalna ma prawo domagać się wyjaśnień i przejrzystości, choć formalnie nie zawsze ma narzędzia, by zatrzymać taką inwestycję, jeśli dokumenty „na papierze” są zgodne z przepisami.
W przypadku kontrowersyjnej inwestycji w Wieliszewie wszystko wskazuje na to, że architekt mógł nie dochować obowiązku należytej staranności (duty of care), zarówno w sensie technicznym, jak i etycznym. Choć prawnie trudne do udowodnienia, działania te mogą być postrzegane jako próba obejścia prawa miejscowego i wprowadzenie w błąd urzędów oraz mieszkańców.

